Odbiór budynku zaczyna się dużo wcześniej niż przyjazd Straży Pożarnej. Błędy, które kosztują inwestorów najwięcej

Ocena: 5
4545

Na każdej budowie przychodzi moment, kiedy wszyscy zaczynają odliczać dni do odbioru.

Konstrukcja jest gotowa. Instalacje działają. Posadzki są wykonane, elewacja zamknięta, a inwestor z ulgą patrzy na kończący się harmonogram.

I właśnie wtedy okazuje się, że najdroższe błędy wcale nie dotyczą żelbetu, konstrukcji czy instalacji.

Najczęściej są to rzeczy, których przez wiele miesięcy nikt nie zauważał, bo wydawały się drobiazgami.

Brak kilku znaków ewakuacyjnych.

Źle oznaczony hydrant.

Gaśnica zamontowana w niewłaściwym miejscu.

Drzwi przeciwpożarowe, które po zamknięciu nie domykają się samoczynnie.

Samodzielnie każdy z tych problemów wydaje się błahy. Razem potrafią przesunąć odbiór inwestycji o kilka dni, a czasem nawet tygodni.

A każdy dzień opóźnienia oznacza kolejne koszty.

Najdroższe elementy odbioru często kosztują najmniej

Paradoks większości inwestycji polega na tym, że przez kilkanaście miesięcy wydawane są miliony złotych na konstrukcję, instalacje i wykończenie, a największe nerwy pojawiają się przy elementach, których wartość stanowi ułamek procenta całego budżetu.

Nie dlatego, że są drogie.

Dlatego, że zostały zostawione "na koniec".

Kiedy termin odbioru jest już wyznaczony, okazuje się, że trzeba jeszcze:

•     oznakować drogi ewakuacyjne,

•     oznaczyć urządzenia przeciwpożarowe,

•     dobrać odpowiednie gaśnice,

•     sprawdzić wyposażenie hydrantów,

•     uzupełnić instrukcje i tablice informacyjne.

Wtedy nie ma już czasu na spokojne planowanie.

Jest telefon.

— "Potrzebujemy tego na jutro."

Najczęściej problem nie leży w przepisach

Przez lata pracy można zauważyć jedną prawidłowość.

Rzadko kiedy inwestor nie zna przepisów.

Znacznie częściej problem polega na tym, że każdy uczestnik inwestycji odpowiada tylko za swój fragment.

Projektant skupia się na dokumentacji.

Wykonawca realizuje zakres robót.

Instalator wykonuje instalacje.

Dostawca drzwi montuje drzwi.

A wyposażenie przeciwpożarowe bardzo często pojawia się dopiero wtedy, gdy ktoś zaczyna przygotowywać budynek do odbioru.

To właśnie dlatego na końcu inwestycji powstaje lista kilkudziesięciu drobnych rzeczy do wykonania.

Znak, którego nikt nie zauważa... dopóki go nie zabraknie

Jednym z najlepszych przykładów są oznaczenia bezpieczeństwa.

Na etapie budowy praktycznie nikt nie zwraca na nie uwagi.

Dopiero kiedy budynek zaczyna przypominać gotowy obiekt, okazuje się, że trzeba oznaczyć:

•     drogi ewakuacyjne,

•     wyjścia ewakuacyjne,

•     lokalizację hydrantów,

•     gaśnic,

•     punktów pierwszej pomocy,

•     wyłączników prądu,

•     zaworów gazowych.

Nie chodzi wyłącznie o spełnienie wymagań formalnych.

Podczas rzeczywistego zagrożenia to właśnie oznakowanie pozwala osobom przebywającym w budynku szybko odnaleźć drogę ewakuacji lub sprzęt gaśniczy.

Dlatego zamiast kompletować pojedyncze tabliczki w ostatniej chwili, warto wcześniej przygotować pełny zestaw znaków bezpieczeństwa odpowiedni dla danego obiektu.

Gaśnica to nie dekoracja

Na wielu budowach gaśnice pojawiają się dosłownie dzień przed odbiorem.

Problem w tym, że nie wystarczy postawić ich przy wejściu.

Liczy się:

•     odpowiedni typ,

•     ilość,

•     rozmieszczenie,

•     dostępność,

•     wysokość montażu,

•     oznakowanie.

Dobrze dobrane wyposażenie powinno wynikać z charakteru obiektu, a nie z tego, jaka gaśnica akurat była dostępna w hurtowni.

Dlatego już na etapie przygotowania inwestycji warto zaplanować kompletne wyposażenie przeciwpożarowe, a nie traktować go jako ostatni punkt harmonogramu.

Coraz częściej pytania dotyczą także czujek

Jeszcze kilka lat temu autonomiczne czujki dymu kojarzyły się głównie z domami jednorodzinnymi.

Dzisiaj, po zmianach przepisów, temat wraca praktycznie przy każdej nowej inwestycji mieszkaniowej oraz przy obiektach świadczących usługi hotelarskie.

Projektanci, deweloperzy i inwestorzy coraz częściej uwzględniają je już podczas projektowania, zamiast montować dopiero po zakończeniu budowy.

Hala magazynowa to zupełnie inna historia

W obiektach logistycznych liczba elementów wpływających na bezpieczeństwo pożarowe rośnie wielokrotnie.

Dochodzi oznakowanie stref.

Organizacja dróg ewakuacyjnych.

Hydranty.

Wyposażenie magazynu.

Instrukcje.

Wyłączniki przeciwpożarowe.

Im większy budynek, tym bardziej opłaca się przygotować komplet wyposażenia według jednej koncepcji, zamiast zamawiać kolejne elementy u różnych dostawców.

Coraz więcej inwestorów korzysta z gotowych rozwiązań przygotowanych specjalnie dla centrów logistycznych i magazynów, dzięki czemu łatwiej zachować spójność całego obiektu.

Najlepsze odbiory to te... które nikogo nie zaskakują

Osoby uczestniczące w odbiorach od lat powtarzają jedną zasadę.

Dobry odbiór nie zaczyna się w dniu wizyty przedstawicieli służb.

Dobry odbiór zaczyna się kilka miesięcy wcześniej.

Kiedy projekt jest jeszcze na papierze.

Kiedy wykonawcy wiedzą, gdzie znajdą się hydranty.

Kiedy wiadomo, jakie drzwi przeciwpożarowe zostaną zamontowane.

Kiedy oznakowanie jest częścią projektu, a nie listy zakupów przygotowanej na ostatnią chwilę.

To właśnie wtedy inwestycja zaczyna być naprawdę gotowa.

Nie tylko do odbioru.

Przede wszystkim do bezpiecznego użytkowania przez kolejne kilkadziesiąt lat.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ: